żeglarskie siostry…
….dzień dobry po długiej przerwie… …nie pamiętam ile to już razy próbowałam powrócić do bloga, odkurzyć go nieco i zacząć znów pisać regularnie… ech… życie… nie wiem, czy uda się tym razem… ale mam cichą… żeglarskie siostry…
….dzień dobry po długiej przerwie… …nie pamiętam ile to już razy próbowałam powrócić do bloga, odkurzyć go nieco i zacząć znów pisać regularnie… ech… życie… nie wiem, czy uda się tym razem… ale mam cichą… żeglarskie siostry…
….to będzie bardzo zaległa opowieść, na dodatek o długodystansowym szyciu 🙂 jej bohaterem jest narzuta nazwana „Kalejdoskop szczęścia”, którą uszyłam w prezencie ślubnym dla Kasi i Mateusza: Kasia to bratanica mojego męża… oboje z Mateuszem… „Kalejdoskop szczęścia” – czyli quilt długodystansowy
…kwadraty czyli patchworkowa klasyka i absolutne podstawy 🙂 …ale to wcale nie znaczy, że kwadraty to: a. prościzna – są znakomite do ćwiczenia precyzji cięcia i zszywania „dzióbek w dzióbek”… b. nuda – wbrew pozorom… kwadraty – raz!
…tak, tytuł dzisiejszej opowieści jest jak najbardziej adekwatny – będzie o szyciu wiosną 2015 roku, sądząc po datowaniu zdjęć 🙂 otóż dawno temu, jeszcze w „starej” pracowni, spędziłam kilka dni na docinaniu i zszywaniu niezliczonej… dawno, dawno temu wiosną…..